2007-12-04 17:10:07 >> nie wierze wlasnie przypomnialo mi sie o blog. coz w domu nie mam czasu na pierdoly a teraz jestem na univerku i nudze sie czekajac na zajecia. U mnie spoko.. tzn chyba. Konczy sie sessja.. raczej zdam jeszcze tyko musze napisac na jutro program obliczajacy fuel-czyli benzynke, do dzis zadawalam sobie pytanie po co studiuje informatyke, ale dzis juz znam odpowiedz. Studiujac tylko angielski musialabym robic ciagle dlugie prezentacje jak dzis (zdalam /;p/) i w dodatku uczyc sie jakis glupich korzen wyrazow angielskich... never, wole sobie projectowac, progrmowac, zaglebiac sie w budowie komputera jak to wshystko dziala? a no i oczywiscie szkolic angielski. okej przejdzmy do mojego problemu, moze przypadkowo ktos to przeczyta i znajdzie blad... import java.util.*; //access the Scanner class public class FuelPump1 { public static void main(String[] args) { double pump= 100.00;//make variable and assign value char selection , response; //make variable for choice and response double litre; //amount of fuel requested double price , cost; //variable for price and cost Scanner sc = new Scanner(System.in); System.out.println("***PETROL PUMP***");//headline do { //do while statement System.out.println(); //blank line System.out.println("[A] 4 STAR PETROL - 98 pence per litre"); System.out.println("[B] SUPERGRADE PETROL - 99 pence per litre"); System.out.println("[C] DIESEL - 97 pence per litre"); System.out.println("[D] SUPERGRADE DIESEL - 1.04 phound per litre"); System.out.println("[E] EXIT "); System.out.println("PLEASE MAKE A FUEL SELECTION [A,B,C,D] OR [E] TO EXIT"); selection = sc.next().charAt(0); //input method called System.out.println(); switch(selection) //switch statement { case 'A':price = 0.98; System.out.println("YOU HAVE CHOOSEN 4 STAR PETROL"); break; case 'a':System.out.println("YOU HAVE CHOOSEN 4 STAR PETROL"); price = 0.98; break; case 'B':System.out.println("YOU HAVE CHOOSEN SUPERGRADE PETROL"); price = 0.99; break; case 'b':System.out.println("YOU HAVE CHOOSEN SUPERGRADE PETROL"); price = 0.99; break; case 'C':System.out.println("YOU HAVE CHOOSEN DIESEL"); price = 0.97; break; case 'c':System.out.println("YOU HAVE CHOOSEN DIESEL"); price = 0.97; break; case 'D':System.out.println("YOU HAVE CHOOSEN SUPERGRADE DIESEL"); price = 1.04; break; case 'd':System.out.println("YOU HAVE CHOOSEN SUPERGRADE DIESEL"); price = 1.04; break; case 'E':System.out.println("GOODBYE !"); break; case 'e':System.out.println("GOODBYE !"); break; default: System.out.println("ERROR PLEASE ENTER [1,2,3,4] OR [5] TO EXIT"); } System.out.println("HAVE YOU DONE RIGHT SELECTION? "); System.out.println(" Y-yes, N-no I would like to try again"); response= sc.next().charAt(0);//input method called } while (response == 'N' ||response == 'n'); System.out.println("PLEASE ENTER AMOUNT OF FUEL"); litre = sc.nextDouble(); if (litre <=100) { System.out.println("THANK YOU COST OF PETROL IS :" ); System.out.print(price*litre); System.out.println( "goodbye"); } else { System.out.println("SORRY NO STOCK OF THIS ITEM"); } } } //czemu zmienna price nie chce sie zainicjowac?? shlag mnie juz trafia przeciez jest podane w switch tatememnt. podpowiedzi na gg prosze :) 3207731 thx skomentuj (0) 2007-06-23 18:25:45 >> ? skomentuj (0) 2007-05-27 18:20:25 >> f skomentuj (0) 2007-02-12 13:59:42 >> Jebac anglikow Joł, nie wiem po co to pisze bo moj blog juz dawno przestal powiedzmy prosperowac :P ale co tam. Otoz siedze se w anglii juz od wakacji i nudze sie jak nei wiem. :P Mam nadzieje ze jak najszybciej wroce do Polski. Anglicy sa strasznie nieinteligetni :P ale walic ich napewno nie bede o nich teraz pisac. szkoda klawiatury. hmmmmm chyba skoncze tym incydentem :P no to nara gadka stara :) skomentuj (3) 2006-05-09 23:12:05 >> ..Angie.. Nie znam jej nieudanej roli... Jest najbardziej przebojową a zarazem najpiekniejsza aktorka jaka znam... uwielbiam ja.. od kiedy zobaczylam Tomb Raidera ;-)
skomentuj (1) 2006-04-12 18:18:00 >> Gitara kupilam sobie gitare skomentuj (0) 2006-03-11 13:23:27 >> piatek wieczor.... Ogolnie piatek wieczor zapowiadal sie zarabiscie od tygodnia.M in mialysmy isc na karaoke. Niestety nie udalo sie to, za to spedzilam super wieczor z Lukaszem i Patrycja. Bylismy w lizardzie. Gral zespol o nazwie BLUE ZONE. Oczywiscie my wyszlismy po jednej pieosence :P ALE wczoesniej leciala bardzo fajna muzyka- led zeppelin, dzem a na bilbordzie widzialam nawet nowe GNR. Gadalismy, zartowalismy opowiadalismy.. bylo fajnie. Nastepnie Lukasz poszedl do kumpla, a ja z Pati do havany, jednak nic tam nie bylo ciekawego.. w 77 tez. Zglodnialysmy wiec chcialaysmy gdzies isc cos zjesc. Na pristynie jakos nie moglysmy nic znalezc-nie mialysmy chyba weny. Wsiadlysmy do samochodu i stwierdzilysmy ze jedziemy do domu. Pozniej na ul kilinskiego wpadlysmy na genialny pomysl-zeby jechac do mcdonald'a w zgierzu. Oczywiscie w polowie drogi do Zgierza uswiadomilismy sobie ze na pietrynie sa nawet 2 mcdonald'y, ale to nic. Zrealizowalysmy nasz plan. W Zgierzu, w McDrive uslyszalysmy wielkie ŁaaaaaaaaaaŁ... etc.. grupka kolesi zaczela "cos tam do nas" gapili sie na nas tak "ostro" ze az bylo nam glupio. Kiedy odbieralysmy zamowienie znikneli nam z oczy, a babka powiedziala "bardzo prosze uwazac bo oni ida do pan". FAJNIE. Ale wszystko bylo ok. Nie moglysmy zjesc w MCdoland. Postanowilysmy pojechac do grotnik. Stanelysmy gdzies w lesie i w koncu zjadlysmy. Droga byla przerazajaca zupelnie jak na jakims horrorze. Wszedzie ciemno, brak zywej duszy, ani nawet samochodow. Najbardziej przerazil nas lysy koles jadacy z przeciwka w czarnej audi 80. W lesie bylo tak cicho (i ciemno) ze az uczy bolaly. Zjadlysmy i wrocilysmy przez Aleksandrow do domu. Okazalo sie ze zapomnialam kluczy, wiec musialysmy czekac az Slawek wroci z lagiewnik. Siedzialysmy w samochodzie az w koncu mendy nas zauwazyly i sie niestety do nas doczepili. Szkoda ze "rutynowa kontrola": trwala tak dlugo, bo myslalam ze zamarzne z otwartymi drzwiami patrzac na ich mordy :/. Jaki z tego moral?
Ja i Patrycja jestesmy jak mieszanka wybuchowa... NIE PROBUJCIE TEGO W DOMU ;-) skomentuj (0) 2006-02-25 12:54:35 >> karta wyrwana z zeszytu od polskiego ! ..Własnie znalazlam dosc interesujaca lekcje poslkiego w zeszycie do Basi podkreslona czcionka oznacza jej wypowiedz. "Yo, co mam tu walnac? Powiedz, może podpisać się i namalowac smiglowiec? latawiec co? a moze lepszy bedzie kwawiec? fryzjer ej no Bacha walnij jakis rym, zrobmy na tej kartce dym! :D Ciekawa jestem czy dadza nam biologiczke inna zanim wszystkie w szkole zgina! zaraz nam zadzwoni dzwonek a my pogadamy jak ja zapne rozporek hehe szkoda tylko ze teraz matematyka, juz lepsza by byla fizyka! pojedziemy sobie na wypasie kurde zapomnialam jaki rym mialam w zapasie :/ Dobrze, ze rzucilam palenie to bylo dla mnei zbawienie tak patrze na Hobbita papierosa i itak lata mi to kolo nosa hehe no jak ostatnio tabake dorwal.. ale i tak mi wszystko odda nie martw sie mi tez jej szkoda. rany ale ona mnie nudzi jak skonczy to mnie obudzisz :D moj entuzjazm sie wystudzil no wez... z Toba to jest tak glupio siedzialam z Borysem to zawsze cos skubnal. eee, a z Toba to tak strasznie nudno.. juz nie wiem o czym pisac mam, a co do zakladu z Elvisem to i tak wygram. Jak bedzie oszukiwal to niech sie fika. Kurde co ja tu bredze... musze powiedziec to koledze :P jesli on sie z domu dzis wywlecze ! powiem ze musialam prowadzic monolog, bo juz nie siedzi ze mna ten kolo. Bo na nude jestem narazona, tak tak czuj sie oskarzona! Wiesz na co mam ochote? na jakas fizyczna robote, nie smiej sie prosze! ja tu nie wysiedze juz w myslach sie wynosze ! juz nie moze byc gorzej polonista z 20 letnim starzem !! pieprzy, a ja zastanawiam sie nad bagazem. tak tym co w sobote biore do ciezkowa ale nie pisze bo Ty tejamnicy nie dochowasz. Ojejku nie zapuscisz tu zadnego ryma? Czy uwazasz ze Cie slowem wydymam? :P We mnie zadna tworczosc sie nie zaczyna pisze to, bo nie mam nic do roboty znudzilo mnie juz sluchanie tej cioty. BtW kiedy skoncza rozkopywac, te wywloki? o rany ale rym bezsensowny. taki umowny, ale nic mi jzu nie przychodzi do glowy..." skomentuj (1) 2006-02-20 12:56:39 >> ..sweet child o'mine... ![]() She's got a smile that it seems to me Reminds me of childhood memories Where everything Was as fresh as the bright blue sky Now and then when I see her face She takes me away to that special place And if I'd stare too long I'd probably break down and cry Sweet child o' mine Sweet love of mine She's got eyes of the bluest skies As if they thought of rain I hate to look into those eyes And see an ounce of pain Her hair reminds me of a warm safe place Where as a child I'd hide And pray for the thunder And the rain To quietly pass me by Sweet child o' mine Sweet love of mine Where do we go Where do we go now Where do we go Sweet child o' mine ![]() skomentuj (0) 2005-10-04 17:59:49 >> LOL o rany ale dawno tego nie robilam.. w sumie to nic ciekawego nie chce tu pisac moze tylko pozdrowie :D Elviska Karola Krzysia CALA KLASE 3 dy Macka Magde Dominike Kinge Karoline Justyne Mackownie Kulczasa Czekaja Asie Dziubka Chicka Dora Martyne Patrycje Monike Michala TaliBa Bartka Justyne Wojtasa Ole Czy. Ole Ży. Tomasza Beatke Mungo Patrycje2 Ksiezniczke Rafala Eugeniusza :P Kelota Dorotke Rodzinke :D Kropelke Klaudie Lukiego i cala reszte znajomych-koncze bo musze isc bo dzwoni telefon :P skomentuj (3) 2005-05-12 20:07:08 >> musialam opublikowac te prace-raczej notatke pisana przez... "Pragnę zachęcić was do poznania najbardziej heavy kapeli jaką Pan Bóg (za pośrednictwem Steve'a Harrisa) mógł dać nam, zwykłym śmiertelnikom, którzy nawet na to nie zasłużyli. Zespół nazywa się Iron Maiden i choć najlepsze jego lata przypadają na lata 80-te nawet dziś cieszy się niemałym powodzeniem. Najlepiej świadczy o tym fakt, że na festiwalu "Rock i Rio" w 2001r, gdy zagrali jako headliner, 200 000 ludzi zgromadzilo się, aby ich zobaczyć i uslyszeć na żywo (rekordowa liczba). W maju tego roku rozpocznie kolejną trasę koncertową i w wielu czasopismach muzycznych ozdobią okładki. W wielu krajach europejskich bilety na ich koncerty były wyprzedawane w ciągu dwóch godzin. W czym tkwi fenomen Maiden? Jak to możliwe, ze zespół po 30 latach grania zajebistego Rockanie traci swojej swieżości? Być może to kwestia ich świeżego spojrzenia na świat. Zespoł bardzo często nagrywał swoje koncerty( Live at Rainbow -1980,Live after death -1985, Maiden England-1989, Live at Danningston-1993, Rosing Hell-1993, Rock in Rio-2003) i każdy z nich doskonale oddaje klimat i atmosferę panującą na występach Maidena. Ale to i tak nie ma porównania z ujrzeniem ich na żywo (28 XI 2003r. - Hala Ludowa- Wrocław) Iron Maiden zaczął powoli zdobywać sławę pod koniec lat 70-tych (pierwszą płytę wydali w 1980r "iron Maiden") grając początkowo w małych, kameralnych klubach osiągając coraz większe wyżyny. Ich koncerty w klubach Morquee, Rainbow czy Ruskin Arms przeszły do legendy. Bilety zawsze były sprzedawane do ostatniego. Początki tworzyli Steve Harris i Davey Murray, pożniej kiedy ich managerem został Rod Smalwood ruszyli pełną parą. Tak więc oprócz wspaniałej muzyki zespół ma bardzo ciekawą historię. Pierwszym wokalistą Maiden był Paul Di Anno, nagrał z resztą dwie płyty-Iron Maiden i Killers, lecz kiedy Harris postanowił go usunąć ludzie uważali, iż właśnie są świadkami upadku dobrego zespolu. Bardziej pomyslić się już nie można, bo gdy nowym frontnamen został Bruce Dickinson, Iron Maiden z dobrej kapeli stał się megagwiazdą, która rzuciła sobie pod nogi caly świat. Płyty takie jak:"number of the beast", "piece od mind", "seventh son of seventh son" są klasyczynymi albumami w świecie Heavy Metalu. Warto sięgnąć po ich repertuar, bo Maiden jest na prawde ambitna kapelą, ponieważ jak Steve Harris powiedział w wywiadzie dla Sound:"Kiedy spadnie zainteresowanie metalem na wierzchu utrzymają sie tylko te kapele, które są naprawde dobre"." .....................................a to jest moja ulubiona oplyta.. "dance of death" najnowsza-zreszta :D ![]() DANCE OF DEATH 1. Wildest Dreams (Smith/Harris) 2. Rainmaker (Murray/Harris/Dickinson) 3. No More Lies (Harris) 4. Montsegur (Gers/Harris/Dickinson) 5. Dance Of Death (Gers/Harris) 6. Gates Of Tomorrow (Gers/Harris/Dickinson) 7. New Frontier (McBrain/Smith/Dickinson) 8. Paschendale (Smith/Harris) 9. Face In The Sand (Smith/Harris/Dickinson) 10. Age Of Innocence (Murray/Harris) 11. Journeyman (Smith/Harris/Dickinson) skomentuj (3) 2005-05-05 15:33:28 >> takie tam nic... Kupili nam nowego konika :) 2,5 letniego ogierka -Harnasia..... ale on jest slodki :) tzn Harnaś :D koń po zboju :D dostalysmy takze nowe siodlo-westernowe :D niah niah niah. skomentuj (5) 2005-03-29 19:53:50 >> i'm so selfish jeah jeah :P wiecie co? bede samolubna i zostawie dla siebie to co sie dzialo przez ostatnie dni :] zostawie to szczescie tylko sobie ;-) tylko tylko :D mmmmmmmmmmm :) cu All :* skomentuj (2) 2005-03-09 16:34:35 >> cmentarz 3 wierzen Przy ulicy Ogrodowej mieści się niezwykły stary cmentarz. Powstał on po 1856 r. Jeden teren zajmuje cmentarz katolicki, prawosławny oraz ewangelicko-augsburski. Doskonale ilustruje on wielonarodowościowy i wielokulturowy charakter Łodzi przemysłowej XIX w. Ta najstarsza z zachowanych nekropolii miejskich pełna jest niezwykłych, zabytkowych grobów. Jednak największą perłą architektury cmentarnej jest kaplica Scheiblerów, zbudowana jako miniatura gotyckiej katedry. Anna Scheibler, wdowa po zmarłym w 1881 r. Karolu Wilhelmie Scheiblerze zainicjowała wzniesienie mauzoleum ogłaszając konkurs na jego budowę. Nagrodzone prace konkursowe, nawet z drugiego konkursu nie były zrealizowane. Zrealizowany został projekt dwóch architektów warszawskich: Edwarda Lilpopa i Józefa Dziekońskiego z 1885 r., "dzieło wyjątkowe, jeden z najwybitniejszych pomników architektury neogotyckiej na ziemiach polskich”. Znajdują się tu także miejsca pochówku innych znanych potentatów i pionierów przemysłu łódzkiego - Geyerów, Grohmanów, Biedermannów, Heinzlów; lekarzy, plastyków, pisarzy, aktorów - m.in. angielskiego tragika I. Aldrige'a, kupców, kapłanów. Warto również poznać nazwiska tych, którzy walczyli o niepodległą ojczyznę w 1863 r., w wojnie z bolszewikami i hitlerowcami. Spoczywają tu bojownicy rewolucji 1905 r., harcerze z Szarych Szeregów i ofiary okupacyjnych egzekucji. Ku ich pamięci powstała tablica pamiątkowa ze słynnym cytatem Juliusza Słowackiego: "Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei I przed narodem niosą oświaty kaganiec; A kiedy trzeba na śmierc idą po kolei, Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...” Historyczna wartość cmentarzy idzie w parze z ich wartością estetyczną, na którą złożyły się dzieła architektoniczne i rzeźbiarskie. stworzone przez najlepszych twórców XIX i XX wieku. Cmentarz przy ulicy Ogrodowej jest miejscem, gdzie możemy odetchnąć, zatrzymać się by zapomnieć choć na chwilę o rzeczywistość i problemach życia codziennego. Atmosfera, która tam panuje sprzyja naszym przemyśleniom i potrzebie wyciszenia myśli oraz uczuć. Nic nie jest w stanie zaburzyć uzyskanej harmonii człowieka z własną duszą. Panującą tam ciszę jedynie przerywają od czasu do czasu trzepoczące skrzydła ptaków i śpiew wiatru wśród drzew. Pśród tej naturalnej muzyki, refleksje dotyczace ziemskiego istnienia ukazują sie w dużo jaśniejszych barwach. W końcu mamy tylko jedno życie i powinniśmy wykorzystać je jak najlepiej. Magia tego miejsca nie polega tylko na atmosferze panującej tam. Ten cmentarz jest prawdziwą twierdzą tajemnic i wspaniałych dzieł artystycznych. Za każdym razem odkrywa się coś innego, każdy pomnik jest oryginalny i niepowtarzalny. Przykładem może być kobieta, która podpiera ręką swoją głowę nad grobem bliskich (rys. nr 1). Jest ona bardzo piekna pomimo smutku, który wyraża swoją postawą. Jej rysy są tak prawdziwe... Pochylona twarz zdaje się szeptać jak bardzo cierpi i teskni za zmarłymi. Od niektórych pomników nie można oderwać wzroku, bluszcz doskonale podkreśla piękno marmuru nadając mu niespotykany charakter. Jednakże najbardziej intrygująca pozostaje kaplica Sheiblerów. Jej monumentalnoś nawołuje do uchylenia choć rąbka tajemnicy kryjącej się za ciężkimi drzwiami oraz zamurowanymi oknami. Niestety nie mozna odpowiedzieć na wołanie kaplicy, gdyż istnieje zagrożenie zawalenia, tak więc na dzień dzisiejszy pozostaje nam domyślanie się jakie skarby w sobie kryje. Jest jeszcze jedna kapliczka, która wzbudza ciekawość i chęć zobaczenia, co jest pod ziemią. Stoi ona w pierwszej części cmentarza. Jej drzwi, a raczej kraty są zdobione w róże. Widać przez nie schody prowadzące na dół krypty. Niestety wszystko co się tam znajduje zanika w ciemnościach. Czy warto odwiedzić to miejsce? Z czystym sumieniem mogę odpowiedzieć, że tak! Jeżeli nie dla panującej tam atmosfery to z pewnością warto jest zobaczyć tak wiele zabytków historycznych i kulturowych. Najstarszy pomnik jaki udało się nam do tej pory odkryć jest z 1835 r. Jednakże jesteśmy przekonane, że wraz z następna wizytą odkryjemy inne „skarby” cmentarza... Bea Glupek i Lara Glupczyca skomentuj (4) 2005-02-26 22:50:30 >> dygyrybeba dygyrybeba dygyrybeba dygyrybeba dygyrybeba dygyrybeba dygyrybeba dygyrybeba............. 19:30- godzina zbiorki, nadszedl czas powtorki to zawsze nam idzie jak z gorki... Nagle widze Dora w oddali, mysle gdzie reszta wspanialych, oni dziwnym zdarzeniom się przygladali. (...) spotkalismy się wshyscy z celem bardzo bliskim.. w tle opon piski, a my chcac usiasc na kanapach.. idziemy, będzie draka Do wall street zawinelismy, bo zawsze ten pub lubilismy, no może nie do konca, ale powiem jak obronca, ze mielismy do niego sentyment, ze wydarzyl się tam wesoly incydent, to nie żaden wykret...wchodze przez drzwi ale cos nie pasi tu mi.. tak remont był ostry lol, wyglada to jak pokoj mojej siostry. Az szczeka mi na dol opadla gdzie nasz stary wall do diabla?? Jedna rzecz mnie tylko podbudowała moja sioatra nawet gdyby chciala, nie ma takich kanap, 1000 razy wygodniejszych niż jej (hmm) hamak .Cala ekipa zajela miejsca.. atmosfera bardzo miejska, slysze Dubiela a potem drugiego naszego rapiera (Pitera ). To była nasza „godzina” cala melanzowa rodzina, zaczela się bawic 3babylo jakis numer odstawic. Najpierw idol na zywo, potem pomoglo nam piwo. 22:07 Dubiela i Wlochala powrotu czas no to dawaj w gaz ubieram się choc troche wczesnie czy duch imprezy we mnie gasnie?? Niee, wyszlam na zimno i postanowilam się do chlopakow z powrotem gibnąć. Siedzimy sobie SPOKOJNIE wlasnie ja patrze, chyba snie .. powiem żeby było jasniej wyciagalismy TB i Bartka, którzy w koncu się zjawili i z nami jeszcze wypili... Wyborowa za kurtka basta basta basta ![]() Tylko ogorkow nam brakowalo ale komu by się po nie isc chcialo? Potem dzialy się jush rzeczy odjechane przez nikogo nawet nie wyimaginowane kolejny ruch i pobudzil się nasz pijacki duch. 3 wsciekle psy proszę, a jak nie to się wynosze :P poszly kolejne drinki wshyscy mieli wesole minki.. w momencie pewnym ten Piotrus wstretny ,bil się ze mna o markera i nagle szklanka poszla.. o cholera, fakt był taki, ze nudno by było bez draki. sprzatneli ladnie i co było dalej? Kto zgadnie? Ruszlismy do domu nie mowiac o tym nikomu. Na pewno pominelam pare faktow z wieczora,( ) ale mowie wam to wshystko przez tego „bro potwora" ;-)P.S. ![]() piątek. 25.02.2005 skomentuj (3) 2005-02-11 23:10:54 >> ...Zazdrość..... Каста - "Ревность" Говорят, одежду шьет, занимимается стряпнёй какой-то. Решила вдруг зайти ко мне. С чего это? В двенадцать, считай ночью, объявилась вдруг. Что ж она хочет? Ну пусть только заикнется об этих двух. Рот свой откроет тут В прихожей. Или позже, на кухне. Да как она может вслух при мне говорить такое!!! Хотя - не. Наверно что-то другое. Первый - ну не знаю. Чисто цивильный, Жирный, заточка как в американском фильме. Доход стабильный, устроил её в фирме. Поднял зад, побежал в ювелирный. Второй - это вообще:прозрачный свитерок с вырезом, Полупидарок такой, гелем вылезан, Кремом вымазан. Откуда вылез он? Из книги редких видов выписан. Пусть только заикнется об этих двух. Чей-то брат, кому-то просто друг! Не переношу на дух! Веселая компания, ребята - короче, всё понятно. Очень приятно.. Ну чё я завожусь опять. Бред. Прошло уже сто лет. Слышал, что одежда какая-то там, фирма, Еще кулинария в кафе. Ну чё, молодчина. Значит есть ловэ, Значит есть порядок в голове. Хуже никому не станет. Воспоминаний - хватит. Этих нежностей, грубости, Всякой ерунды в сущности. Было ж время - я жил внутри таких глупостей! Встреча состоялась напряженная. Восстановленные клетки были вновь пораженными. Претензии застали врасплох: Слеп, глух, скуп, туп, груб, рэп, Всё вслух. Вздох, всхлип. Ты нет, а он смог. Просто друг. Врешь! От слез тушь. Что ж привел подруг, сук. Стоп! без рук! не трожь! не трожь! Столик полетел к чертям. В стену пульт от телека. Сцена с вывернутыми карманами. Истерика. Пенальти ногой по звуковой плате. Половина группы на разорванном плакате. Двери с грохотом, соседи с ропотом. Снова вот она. Стеклить опять будет кто потом? - А ведь не так сильно щаз, - отвечаю шопотом. Прошлый раз вы помните. Всё прийходит с опытом. skomentuj (5) 2005-02-02 15:30:06 >> weekend No coż, czas sie wyspowiadac. . To byla pierwsza z cyklu nieprzespanych nocy . Ok 5 chlopaki pojechali do domu, a ja poszlam spac na jakies 2-3 godziny. Rano Patrycja mnie obudzila i pojechalysmy na targi. A tam jak zawsze spoko, szkoda tylko ze Rasty nie bylo bo z nim zawsze cos sie fajnego dzieje :D. Dobra spoko, pojechalysmy do Ciezkowa. Wieczorem Tolek nas uswiadomil ze jedziemy do baru-adamow-stajnia rulezz :D Ja nie moge, ale impreza byla . Przebralysmy sie za 3 agentow. 006-ja 007-patrycja 008-martyna :P. . Rany, ciagle mi tylko polewali luzie ktorych pierwszy raz widze na oczy :| Dobrze ze wlasciwielka baru- Kasia nas znala to sobie pogadalysmy o Jadwidze . No nic, po drodze do domu bylo dopiero hardkorowo :P mielismy "wypadek" samochodowy Ja: ej niedobrze mi!!!!! Martyna: nie no nie gadaj spoko bedzie Z:kurwa nie gadaj, dawaj krysztal!!!! M:nie no co Ty jest za daleko Z: to rusz tylek i mi go przynies bo ... kurde :D P: spoko Martyna, ona nigdy nie haftuje M: ej dobra Jadzka nas zabije za ten krysztal, masz Z: dzieki, teraz moge isc spokojnie spac :D P: mowilam, ze ona nie haftuje nigdy :D LOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL normalnie nc. szkoda ze nie pamietam reszty fajnych tekstow. Prawda jest taka ze na drugi dzien sie pochorowalam, ale nie na kaca, tylko na 40 stopni goraczki :P dzis mi przechodzi, ale i tak fajnie bylo :):):):):), cholera, nie mam planow na ferie, jakies pomysly???? :D czekam na propozycje ;-) cu @ll, a no i jeszcze cos :D Sprzedam siodlo :D brazowe, w bardzo dobrym stanie, prawie nieuzywane-przez nas napewno- jedyna wada to jedna para przystulow. Siodlo skokowe z osprzetem, niestety popreg zaginal, gdy jechala na nim byla mistrzyni w WKKW. Od tamtej pory jest nieuzywane, codziennie o nie dbamy smarujac smarem do siodel. Strzemiona, calkowicie NIEzardzewiale, mozna powiedziec nowiutkie!!. Firma, ktora wykonala to siodlo nie chce sie przyznac, lecz napewno to jest styl presstige. niestety narazie nie posiadam fotek, ale jesli znajdzie sie chetny/a to zrobie i wysle na maila :)-aha, do siodla dorzucam cudowny czaprak w sliczne kwiaty-ktory pasuje kolorem do skory, zjakiej jest wykonane to oryginalne siodlo skokowe. Nigdzie nie znajdziecie rownie oryginalnego sprzetu. zapraszam :) :D:D:D:D skomentuj (1) 2005-01-21 23:09:23 >> muczenie na lekcji niemieckiego Dzien rozpoczal sie bardzo hardkorowo. Na 1 h lekcyjnej mialam odpowiadac z mojego znienawidzonego przedmiotu jakim jest albo byla (?) historia. Fart chcial, ze jak zaczelam nawijac o przywilejach szlacheckich, to psor zatrzymal mnie w polowie zdania, zadal 2 pytania i wstawic 5 :| Mimo to, iz nie dokonczylam :/ jak ja tego nie lubie. To samo mam zawsze na lekcji fizyki. Odpowiadam srednio co lekcje i ciagle mi prosrka przerywa:| oh jak ja kocham te kobiete :/. Na drugiej lekcji-fizyce:D Babka znow chciala mnie pytac, lecz powiedzialam jej, iz jush odpowiadalam-taka prawda, no i bez zadnych przekonan i dowodow wstawila mi te 5 na koniec. Ma sie ten dar ;) 3 lecka przedsiebiorczosc-umieralam z noodow 4 i 5 lekcja to polski, fak serialnie dawno jush tak nie przynudzala :/ 6 lekcja matma zleciala migiem :) AAaaaaaAAaaa zapomnialam o niemieckim :D Konrad siedzac na ostatniej lawce, demonstrowal schizzy, ktory zostal wywolany przez THC w jego mozgu ;) otoz dzien wczesniej, siedzial przy biurku i patrzac sie w jeden punkt muczal jak krowa :D no tak.. to bylo ciekawe :D Angielski-dodatkowy zlecial szybciutko. Po angielskim dostalam przykro telefon. I wlasnie wtedy zrabal sie koniec dnia :( Gienek wyladowal w szpitalu, poniewaz potracil go samochod :(:(:(:(:(... BTW sprzedam Toczek prawie nieuzywany :P No, moze troszeczke, ale w bardzo dobrym stanie. Bez ceny minimalnej, licytacja od 1 zl ![]() wiecej zdjec i informacji na gg 3207731 badz mailowo larx@interia.pl skomentuj (2) 2005-01-17 18:21:53 >> dla blogowiczow jak wgrac szablon? jak wstawic szablon na blog? jak wstawic muzyke? etc.. nie chce mi sie jush odpisywac kazdemu z osobna wiec napisze dla wshystkich tu. W celu zmiany szablonika na blogu nalezy wyszukac sobie owego najlepiej na googlach. Przypuscmy ze mamy taki szablon : kliknij tu Jest na nim jush kod HTML, jednak kiedy szablon jest bez niego.. np taki jak ten musimy wejsc w widok -> źródło... nastepnie wyswietla nam sie kod HTML najczesciej w notatniku badz innym edytorze txtowym. Teraz musisz wejsc na zarzadzanie blogiem i w kleic kod w miejscu edytora HTML. Oczywiscie mozna ten kod troche zniemic, np w miejscu skomentuj (4) 2005-01-16 18:07:55 >> weekend :-) Piatek. Godziny szkolne minely jak blyskawica. Umowilysmy sie z Beacia ze wyjdziemy na troche do jakiegos pubu etc. Caly piatek spedzilam po zo domem. Najpierw z Baską i Beą poszlysmy do pubu "za drzwiami" jednak okazalo sie ze ostatni stolik byl zarezerwowany na 20, wiec zrezygnowalysmy. Skoczylysmy do zabki, kupilysmy sobie piwko (BLE) i chcac je skonsumowac udalysmy sie do parku (kolo fabrycznej). Rany... Nie obylo sie bez strazy miejskiej. No nic, skrecilysmy w ulice skladową i idac w strone irona zauwazylysmy jakis pubik pt "tyskie" :P Weszlysmy i tak spedzilysmy caly wieczor. Szczegolow nie bede opowiadac, bo nic takiego super sie nie dzialo. Sobota. 8 00 rano a ja musze wstac, aby pojechac z Patrycja i Martyna do Ciezkowa. Rano myslalam ze umre, juz dawno nie mialam takiego KaCa :| a dziwne bo nie pilam duzo... no niewazne. W ciezkowie nic co mogloby was zainteresowac :P ok 20, rozpoczela sie impreza. Przyjechal Adrian i Lukasz, a no i martini. Myslalam ze po tym co przezylam rano nie bede mogla spojrzec na alkohol, jednak jak tylko otwieralam oczy... kuchnia-Zoladkowa i whisky gienkówka a la johnny walker Niedziela. Do tej pory nic sie nie dzialo szczegolnego procz tego ze Tolek nam wisi oglowie :P skomentuj (3) 2005-01-11 13:46:39 >> ....Dream Life... Byl 31.12 (naprawde nie mam pojecia ktorego roku). Zamiast sniegu, badz przynajmniej zimnego zimowego dnia, byl calkiem zielony cieplutki wiosenny lub nawet letni dzionek. Lukasz, Martyna, Piotrek i ja postanowilismy ze spedzimy tego sylwestra razem, aczkolwiek nikt nie mowil nic o alkoholu, wshystko dzialo sie tak, jakby byly to zwykle odwiedziny chlopakow, zaden sylwester... W pewnym momencie siedzielismy niedaleko stadionu budowlanych (czyli zaraz na przeciw mojego bloku ;) ) , rozmawiajac o roznistych rzeczach. W pewnym momencie zauwarzylam, iz na stadionie siedza moi przyjaciele z gimnazjum(Konar, Zloty, i pare innych osob.) Nagle spostrzeglam takze Lukasza R. ktory polewal... szamapana? Za chwilke, zaczelam sie przygladac calemu przedstawieniu na murawie... Zauwarzylam Ciebie z Basista De Mono, jak przygotowywujecie koncert-noworoczny ;). Oczywiscie rzucilam pomysl, aby udac sie tam i do was dolaczyc. Niestety Doro byl zajety.... :P z Martyna, wiec wybralismy sie do was z Chickiem. Chwile pogadalam ze starymy znajomymi, z Toba i Basista, napilismy sie razem za nowy rok (nn) i z Chicem poszlismy zajac jakies miejsce. Usiedlismy i ogladalismy cos tam nawet nie wiem co :P. A teraz moja wyobraznia przeszla ludzkie pojecie. Zamiast wystepu De mono, na stadionie pojawila sie druzyna budowlanych z Arkiem na czele i w tym momencie Chicks, zamienil sie z jakas dziewczyna(jedna z graczy :|), gdyz nie moogl patrzec jak ona potfornie gra. Zajal jej miejsce, zakladajac jej koszulke. Gral pare minut a potem... :| zamienil sie w jakas laske skomentuj (4) 2005-01-02 16:44:52 >> :....:.....:....:....zabawa sylwestrowa...:....:....:....:....: Od samego rana zastanawialam sie, dlaczego wshyscy robia wielkie halo? Ogromne zamieszanie, poszukiwanie odpowiedniego alkoholu etc. Ja tam olalam wshystko i spalam jak zawsze do ok 13-14 . Po obiedzie tzn ok 16 przyszla Asia i z nia zaczelysmy imprezowac w naszym stylu-nie pytajcie . Ok 18-19 przyszla Martyna zaczelysmy sie szykowac, ale tak jakos wyszlo iz chlopaki przybyli tak wczesnie, ze nie zdarzylysmy polowe rzeczy zrobic . Lajcik. Rasta wyszedl do Sadkow :), a my zaczelismy imprezowac. Zobaczylam nasz ekwipunek to sie przerazilam, tzn myslalam ze troche tego duzo, ale jak to kumpelka Magda mowi: "procentow nigdy za duzo" w polowie okazalo sie ze Wypilismy cala ukochana wodke Piotrka-starogardzka jak sie nie myle, absolwenta . . . i musielismy zejsc do zabki po wodke z czerwona kartka . Troche przystopowalismy, procz Lukasza temu ciagle bylo malo . Pojawil sie Kuba, zeszlismy do niego, a nastepnie razem wrocilismy do mnie aby przywitac 2005 na balkonie :D. Troche petardek, 3 szampany i oczywiscie zyczenia . Najbardziej mi sie podobaly dla mojego taty. Sto lat w wykonaniu chlopakow.. "... a kto RASTA!!!!!!!!!!!" okazalo sie ze moj rasta byl calkiem trzezwy i tylko stwierdzil ze to ja balowalam i pilam za niego i za siebie . No tak, chlopaki chcieli nas zostawic-nidobre jedne :P-i isc do Wlochala na chwile, ale po dluzszym zastanowieniu stwierdzialm ze sie nie dam. Stoimi pod blokiem Wlochala, chlopaki krzycza aby im otworzyl. Niestety nie slyszeli wiec przejelam sprawe w swoje rece ![]() . przycisnelam wshystkie guziczki na domofonie jakie byly az ktos sie odezwal. -sluchaaaam-dziendobry moze mi pan otworzyc -a w jakiej sprawie? -do Wlochala yy Pawlowskich no i looz, rany ale jestem zajebista u Wlochala pierwsza osoba jaka poznalam byl Topor, kumpel z gimnazjum. W ogole wshystkich tam PRAWIE znalam . Wytanczylam sie za wshystkie czasy, mimo problemow z noga :P Generalnie impreza byla w deche... Wchodze do jednego ciemnego pokoju, a tam cos pod kocem rusza sie na lozku, wchodze do drugiego jakas dziewczyna na podlodze.. w kuchni Chicks i Dubiel atakuja sie slowami. :) Pamietam jeszcze jeden fajny tekst jakiejs laski..."ona-ja Cie skads znam! ja-z telewizji ..... albo z radia Piotrek-to niemozliwe bo ja jestem spod katowic ona-hmm mam tam niedaleko rodzine...." ok 2 wrocilismy do mnie. Lukasz przesadzil wiec musial sie na dluzsza chwilke odlaczyc, martyna usnela u mnie w pokoju, a Piotrek Kuba i ja, probowalismy ogladac laleczke CZAKI . Bylo fajnie, do czasu kiedy nie moglismy sie dodzwonic do zadnej firmy taxowkarskiej i kiedy Kuba zgubil blondynke. W koncu postanowil (ok 4 ) pojsc poszukac jej u Wlochala, po drodze znalazl taksowke, wiec chlopaki szybciorem poszli ja zlapac :P. Juz chcialam sie klasc, a tu nagle telefon Kuba dzwonil i pytal czy nie znalazlam blondynki, ale nie bylo jej u mnie :D za jakies 10 minut domofon.. Mysle sobie chlopaki nie zlapali taxi.. a tu wchodzi rasta :Dposzlsmy z martyna spac. Obudzialm sie o 8 i chyba uratowal mnie "wczorajszy drink" z cytryna. Abrakadabry nie mialam, wiec dzien nie byl stracony mam nadzieje ze ten rok bedzie lepszy ![]() skomentuj (3) 2004-12-28 00:58:01 >> L O L ![]() dzis mam zajebiscie wqrzajacy dzien, wshystko mnie denerwuje i nawet bilard mi nie dziala :/ musze kompa sformatowac :( a w dodatku pozyczylam CD XP pro Patrycji ktora jest w ciezkowie, wiec sobie moge darowac wshystko az do sylwestra :D a co do sylwka, cos czuje ze bede nie w stanie do czegokolwiek :P blablablablablabalbalabla :) skomentuj (0) 2004-12-18 02:02:27 >> NOTKA!!!!!!!!!!!! no tak bede sie streszczac, caly czas nie moge chodzic, ale jush jest coraz lepiej. 22 ide do lekarza mysle ze bedzie loozacko. Jutro impreza oblewam swoje urodzinki w Eugeniuszem Pati i Marti. Tak swoja strona to szkoda ze bedzie Tolek bo wtedy bym zrobila impreze ale CIIIIIIIIII :P troodno sie mowi. Tolek kupil araba. Okazalo sie ze jest nie ujezdzona gniada klacza ktora ma ok 1,5 roku. Wiec za jakies 1,5 roku bedzie mozna na nia wsiadac:P no ale spoko. Nie wiem co pisac bo to taki sopntan :P nieprzemyslana ta notka i w ogole. Lukasz mnie opierdzielil wiec napisalam a jak. :D niech mu bedzie :D. hmmm hmm a no wiem jush ze moja mama wraca 25 marca 05 :d niezmiernie sie ciesze i nie moge doczekac :-) ale chyba najbardziejchcialabym wakacje i zgnile blota!! :D ale bedzie zabawa i poznawanie nowych ludzi :D no i oczywiscie bar romanow :P bedzie super. wlasnie pobilismy nasz rekord z Lukaszem- gadalismy 5 godzin przez gg :D fajnie nie?. zazdroscicie :D ja tesh bym zazdroscila na waszym miejscu :P dobranoc! skomentuj (4) 2004-11-23 14:46:33 >> szansa odplywa kiedy jestes blisko, czemu tak latwo jeststracic wshystko?? :/ 18 listopada byl ostatnim dniem, ktory spedzilam w cieplym domku, przed komputerem i ksiazkami (mowie o wieczorze). Rozmawialam wirtualnie ze znajomymi mozna powiedziec ze cieszylam sie zyciem, ze mam przyjaciol, moje kochane konie, robie rzeczy, na ktore mam ochote... Dzis, wlasnie dzis poczulam poczulam te okropna pustke. 19 listopada-pierwszy dzien, ktory otworzyl mi droge do radosnych wspomnien prowadzacych teraz do znienawidzonej melancholii. Ten dzien, kiedy odwiezlismy mame na lotnisko tez byl taki.. zimno, pelnoe sniegu.. Tak, dzis pierwszy raz snieg zaszczycil nas swoja obecnoscia. W mig caly swiat stal sie bialy. Siedzialam na lekcji fizyki i nagle poczulam ogromna chec napisania tego co czuje gdzies, gdzie ktos kiedys to przeczyta zaczelam pisac na kartce... Wspominalam sobie beztroskie dni mojego dziecinstwa. Pamietam jak chodzilam codziennie na sanki, zjezdzalam do wieczora, nie musialam martwic sie o nic. Moja egzystencja przed rozpoczeciem nauki w szkole byla tak jakby zaplanowana. Robilam same przyjemne rzeczy, o niczym nie musialam myslec, nie musialam zastanawiac sie nad problemami... nie posiadalam ich. Zblizaja sie swieta, czas ktory dzis poczulam najsilniej. Przez chwile cieszylam sie tym do momentu... Do momentu, kiedy uzmyslowilam sobie, iz one jush nigdy nie wroca.Nawet nie bedzie juz pierogow z kapusta,a jesli beda to nie te same. Juz nigdy nikt nie zasmakuje tej potrawy, gdyz ona, jedyna osoba dzieki ktorej swieta byly zawsze wyjatkowe,-odeszla. Odeszla jush na zawsze, nigdy nie powroci. Coz to za swieta? Mam nadzieje ze szybko mina. Najlepiej zaszyla bym sie w stajni na sianie, zaraz obok Gandiego i zasnela na ich czas. Nasza wegetacja podobno jest piekna, na widze w niej pelno szarosci i smutku(przynajmniej dzis ) Mysle ze mozna je przyrownacdo milosci- daje zycie a zarazem zabija. Mnie jeszcze nie zabije, mysle ze daleko jeszcze do takiego wydarzenia. Teraz jestem w dole ale niebawem z niego wyjde. Trzeba zyc dalej i bezsensowne jest zadreczanie sie czyms czego sie nie zmieni. Tak sobie teraz tlumacze, aczkolwiek po glowie chodzi mi caly czas jakiejs piosenki hiphopowej :" kazda chwila w koncu staje sie wspomnieniem, wyblaklymmarzenem pustym szarym cieniem..", jednak "dobre momenty jak fotografie zbieram w swej glowie jak w starej szafie" i to pomaga mi isc dalej, bo "to sa skarby, ktorych nie zabiora nam..." ____________________________________________________________ Ten "dolek" szybko minal.. w sobote pojechalam na konie bylam sczesliwa ze je mam. zczescie to szybko skonczylo sie teraz moge tylk modlic sie zebym w przyszlosci mogla jeszcze wsiasc na grzbiet bardzo spokojnego konia. Koniec z hardcorowym cwalem na Hurze, koniec z nauka skokow. Leze teraz w gipsie z rozwalonym kolanem i modle sie zeby wiazadla krzyzowe okazaly sie byc w calosci. Jutro jade do szpitala, narazie mialam punkcje kolana. Czekam na diagnoze. Jezu ale sie boje ... skomentuj (0) 2004-11-07 13:04:12 >> ==chlopaki zalujcie== Mowie wam jaka zajebioza wczoraj byla , ale od poczatku... Rano bylam w sql. Prawie usnelam . Po lekcjach pojechalam na kali stejszyn po kurtke, ktora jush 3 tygodnie Lukasz 3mal, gdyz nigdy nie mialam czasu podjechac po nia . Okazalo sie, ze spotkalam tam troche wiecej osob niz tylko Chico, Wlochal i Doro. Byl tez Bartek i Kuba :P. Bylam wykonczona po calym dniu w sql i w ogole po calym "niewyspanym" tygodniu . Chlopaki oczywiscie stwierdzili ze robia wycieczki po clubach . Ja stwierdzialm ze nie mam sily. Siedzialam w domu i tak sie zastanawialam albo pojde zaraz spac albo wypije kawe i pojde z siostra do vivy-tez mnie chciala wyciagnac. Oczywiscie wybralam opcje nr 1 . Ale znacie mnie.. i tak wyladowalam z Kuba Bartkiem i Wlochalem na pietrynie. yy TFU najpierw pilismy ..cos.. w bramie na placu wolnosci . Najpierw chlopaki zaczeli robic blokady w bramie poprzez wystawienie smieknikow na sam srodek . Nastepnie pare hitow z telefonami publicznymi.. no coz w koncu dzwonila ciocia z USA. Hmm Nastepnie Wlochal przykleil sie do szyby za ktora byl ogromny tort Wygladalo to mniej wiecej tak jak "przygarnij kropka " w wykonaniu Chica na lodzie . Fajnie tesh wygladal z roza w zebach . podbiegl bo jakiejs laski i jej ja dal... najlepszy byl jego txt ale to juz on musi opowiedziec . Chlopaki dobrze sie bawili :D Pod YEMY Wlochal i TaliB rozpoczeli bardzo ekscytujaca rozmowe, wiec poszlismy z Bartkiem do Wall sreet, gdzie oni mieli oczywiscie przyjsc, niestety nie zjawili sie, gdyz cos sie wydarzylo o czym nie mam pojecia :P Skonczylo sie na tym, iz swietnie bawilam sie z Bartkiem i (spotkamymi tam) jego znajomymi w wall street. Nastepnie (nie mam pojecia o ktorej) wyszlismy do.. YEMY... Potem odwiedzilismy plastykow, a na koniec do ok 2 40 zajebiscie sie bawilismy w 77 : . Zastanawialismy sie gdzie isc po czym uslyszalam ze w siodemkach leci.... MAJORKA!!! oczywiscie nie bylo nic do gadania. Tak w 77 jest zaczepiscie :-) potem w monopolowo-nocnym kupilismy cole i poszlismy do domciu :-) Mowie wam bylo ZARABISCIE :-)
skomentuj (2) 2004-11-03 16:41:35 >> .......::::::::GIA:::::::::::........ ale dzis bylo... wstalam o 8 32 a o 8 42 mialam tramwaj... buhahaha fajnie ze zdarzylabym skoro szybko idac dotarcie na przystanek zajmuje mi 15 minut. Coz.. powiedzialam sobie ze pojde na te glupia fizyke! zeby nie wiem co! ubralam sie w 5 minut o 8 38 bylam jush w drodze. Tak zapierniczalam ze w 10 minut doszlam za rynek balucki. o 8 45 przejezdza tam 5tka. Bylo jush 49 po pedzilam wiec do 2. Nagle zauwazylam ze 5 dopiero podjezdza na przystanek! Wiedzialam ze jak bede tylko biegla to i tak mi odjedzie gdyz bylam za daleko. postanowilam ze pobiegne samym srodkiem ulicy ze predzej nmie przejedzie niz mi ucieknie! :P WOW wbieglam do drugiego wagonu a Basce szczeka opadla-przeciez jeszcze 10 minut temu dzwonilam do niej mowiac ze zaspalam... wielkie lal! wydarlam sie przez caly wagon "Baska jesli istanieja rzeczy niemozliwe to chyba nie dla mnie" tak rozpoczelam dzisiejszy dzien. w szkole bylo nudno, tylko gegra jak zawsze troche mnie sztresowala, mimo iz umialam 187 miast i tak nie chcialam odpowiadac :P ale spoko.. nie zapytala :/ na PO walnelam zajebisty txt. mowilismy o OC (obronie cywilnej) hehe, jush dwa razy podpadlam prof Miskowi! w pierwszej klasie kiedy podpowiadalam kumplowi "resuscytacja" i w tej klasie to samo z tym ze kolezance. Niestety nie o reanimacje chodzilo i misiek znowu powiedzial ze jestem ta od usta-usta i jezeli bardzo chce to on moze mnie zapisac na lekcje pierwszej pomocy... o rany pisze sobie tak bo mi sie nudzi... GIA to jest imie pierwszej kobiety ktora umarla na AIDS. takze tytul jednego z moich ulubionych filmow :] tak dla waszej wiadomosci bo ostatnio 897258756924689723569 osob sie pytalo :/ ide uczyc sie matmy :D skomentuj (0) 2004-10-31 21:40:06 >> bla balk abla wkjfhlifr e Od ostatniej imprezy minely juz 2 tygodnie , aczkolwiek wcale nie czulam glodu do imprez czy alkoholu. Na ten piatek czekalysmy z Ptrycja od dawna, gdyz obiecywalysmy sobie ze pojdziemy gdzies razem, bedziemy sie swietnie bawic i w ogole. Zebralysmy pare osob, niestety... Kuba nie mogl isc z nami ze wzgledu na jego stosunki uczuciowe... Asia ma kare na nocowanie u mnie Monia przerabala sobie u rodzicow, a reszte juz olalysmy . Umowilysmy sie Z TaliBem, Chickiem, Wlochalem i Dorem pod centralem2. Troche sie poglubilam w LDz i niestety spozniona poszlam po Patrycje, ktora juz ze zwatpienie w oczach szla w kierunku punktu zbiorki ![]() . Spotkalismy sie wszyscy + dziewczyny z klasy Wlochala. poszlismy do wall street. Po jakims czasie niestety sie zmylysmy, poniewaz Pati sie nie podobalo. W sumie nie dziwie sie.. przed 23/4 "dj" puszczal britney spears, jednakze ja potrafilam sie bawic przy takiej muzie. Exmitowalysmy do la strady. Hmmm, juz sama nie wiem gdzie bylo lepiej. Powiedzialam zdarzylysmy wypic tequile, zaczelam mowic patrycji o tym ze nienawidze narkotykow, jednak ciegnie mnie zeby zapalic... Mowie jej tesh, jakie stany powoduja niektore narkotyki, nagle do rozmowy podlaczyl sie jakis koles i zaczal komentowac moje wypowiedzi. JAK ON SMIAL????? . Jego fart ze sie ze mna zgodzic i tylko dopowiedzial cos o amfie. Pati juz miala sie wkrecic w te calkowicie interesujaca konwersacje, kiedy nagle ktos zlapal mnie za szyje... No tak chlopaki nas odwiedzili :-). Nie spodobal im sie lokal(nie dziwie sie) i poszli dalej. Minelo ok 5-10 minut a nasz Dj zaczal w koncu puszczac fajne kawalki. o rany ale sie wytanczylam, za wszystki czasy :-) Ok 1 30 wyszlysmy. (znowu spotkalam sasiada-chyba nadal obrazony :P, a niech sie obraza... :D) Poszlysmy do 154, bo stwierdzilysmy ze kasa za taxi przeliczy nam sie na polowe czapraka, a to juz duzo :PPPPPP. Siedzac na przystanku i czytajac plakat o imprezie reggae, zauwazylam, ze po drugiej stronie ulicy biegnie Lukasz i Piotrek. Za jakies 5 seq na moim horyzoncie pojawil sie takze Wlochal a zaraz za nim Kuba :]. Podjechal autobus i wsiadlysmy. Next day I couldn't wake up! wstalam ok 8-9 po czym okazalo sie ze moj tata jush przestawil zegarki ! czyli byla to 7-8 !! no niee.... pojechalismy do ciezkowa, jezdzilysmy konno, ukrywalysmy sie przed moim tata i gienkiem w calym ogrodzie, po czym stwierdzilysmy ze sie w koncu wqrza i ujawnilysmy sie znikad w stajni :P no w sumie bylo fajnie. Dzis padam, siostra chciala mnnie jeszcze wyciagnac na haloween... coz konie mnie kosztuje zerwanie z innego rodzaju rozrywka :P cos za cos.... ide, bo Lukasz do mnie na gg napisal... papa :-) :*
skomentuj (3) 2004-10-19 18:23:04 >> MAAAAAAAAJOOORKA ;-)) Heh sorrki za male opoznienie, ostatnio tak sie wqrzylam na mojego bloga ze bylam na niego obrazona przez 3 dni ! :P ale juzh mi przeszlo ;-) opowiem wam co sie dzialo w weekend :-). Powiedzialam tacie ze jade na konie. Rano wstalam i poczulam ze nie pojde do szkoly, gdyz nagle wszystko zaczelo mnie bolec a szczegolnie mysl ze mam historie z tym glupim psorem(no moze taki glupi to on nie jest :P) tak wiec, odwrocilam sie na drugi bok i zasnelam. Spalam tak do ok 11, poniewaz umowilam sie z DoRem na przystanku, aby zlozyc zapowiedziana wizyte naszej chorej Martynie. A u niej nic ciekawego, chora biedaczka byla i nie mogla isc na impreze z nami :( no coz bywa i tak. Ale nie martw sie Martynko bedzie jeszcze okazja ;). Ok 16 poszlam na angielski. Pech chcial ze po drodze spotkalam swojego tate. Pech, bo przeciez od kiedy ja nosze plecak na angielski? SpoKo. Na angielskim jak zawsze mialam zgrzeffke z jednej osoby. W pewnym momencie prawie sie popkalalam :P. Zwolnilam sie z 5 minut i pobieglam na przystanek. Wsiadlam w 65 i przejechalam rejony, ktore bardzo dobrze wspominam... moze az za dobrze :( -okolice Zeligowskiego... Wysiadlam na kali stejszyn i popedzilam do Lukasza. Ledwo zdjelam buty i jush musialam je zakladac z powrotem. Poszlismy na zakupy-Chicks Doro und ich :D Kiedy juz po skonsumowaniu pizzy, wypiciu piwa i jednego kieliszka-na rozgrzanie :-) zabralismy sie do ogladania Mumii(3 raz sie przeykladalam, aby obejrzec ten ekscytujacy film) zadzwonil telefon... Tak jakos wyszlo ze za jakies 15 minut wyladowalismy na kaliskiej spijajac absolwenta i pomaranczowa hellene wraz z Wlochalem i TaliBem. Bylo calkiem spoko, ktos zarzycil mysl, zeby wybrac sie do jakiego pubu. Za jakies 30 minut znalezlismy sie w iron horse. Niestety chyba nie wszystkim spodobal sie pomysl zostania tam w gronie metalowcow pod polowa motocykla z lat 70/80 (no w sumie nie wiem czy to byl motor z czasow komunizmu :P). Zmienilismy lokal na wall street, tam to byla bomba ! :D super sie bawilismy. Dj puszczal wypasiona muze :P MAAAAAAAAAAAAAAAJORRRRKAAA... albo "boom boom boom boom I want U in my room..." , "macarena..." itp:D czyli same summerhits :D (nie koniecznie tego lata ;-)))) Juz nie bede wnikac w szczegoly, bylo super mam nadzieje ze to kiedys powtorzymy. Wrocilismy do domu tzn do Lukasza domu :P ok 3 40 od razu poszlam spac.. Spalam jakies 3 godziny bo te pociagi i tramwaje tomi zyc nie daly. Tak wiec ok 6 45 zadzwonil mi budzik i to jush chyba byl koniec spania. Wylegiwalam sie i zmuszalam aby zasnac ale " NI chu** nic z tego nie bedzie" Rano Doro obudzil mnie "pump & up" a potem przyszedl juzh Chico... na moje nieszczescie komputer stal w tym pokoju gdzie spala co oznaczalo koniec. :P ale looz bylam w pelni sil vitalnych
skomentuj (6) 2004-10-04 13:09:40 >> "reggae jest dla mnie tym czym dla zagla jest wiatr " wiecie co? postanowilam zmienic moj blog na taki fajny.. pozytywny Moj tata mnie do tego sklonil :P powiedzial:"stworz rastamanski blog ;-))"![]()
skomentuj (2) |
|
|||||||